Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Piotr Gadzinowski: Gdy mi ciebie zabraknie

Data dodania: 2016-01-16 13:27

Z lewica polską jest jak z Litwą. Dziś piąkno jej w catej ozdobie widzą tęskniący za nią.

Za wyważonym, rozsądnym głosem lewicy w Sejmie już zatęsknili krajowi komentatorzy i publicyści polityczni. Oszołomieni młotkującymi ich wypowiedziami PiSowców i kibicującymi im Kukizowców. Lewica wprawdzie nie była najpiękniejsza, z nieprawego łoża pochodziła, ale takiego otwartego chamstwa nigdy nie uprawiała -wzdychają teraz nadal czołowe, krajowe gwiazdy medialne. Te przez PiSowców i Kukizowców „resortowymi dziećmi” zwane.

Za szlachetnymi, niepokrytymi bruzdami nienawiści ideowej, licami lewicy tęsknią dziś organizatorzy masowych marszów w obronie demokracji trybunalnej. Gwałconej nocami przez PiSowców i Kukizowców. Lewicy brakuje im do pełnej palety politycznych barw na tych „apolitycznych” demonstracjach. Bo przecież, gdyby jeszcze lewica się tam przywlekła, stanęła w kąciku jak jej przystoi, broń boże frontem do kamer, to dla PO zarezerwowane, poskakała sobie niczym Giertych nawrócony, to wtedy zjednoczony front odmowy byłby naprawdę zjednoczony... A nie tylko prawie.

Żal, żal za lewicą, i czerwoną i zieloną, serce teraz płacze.

Najgłośniej płaczą za lewicą ci, którzy w czasie niedawnej kampanii wyborczej jeszcze głośniej ją zwalczali. Głośno marzyli o „nowej generacji, zmianie pokoleniowej na lewicy”, czyli ostatecznym końcu Leszka Millera. Postulowali, aby SLD zgruzować, zakopać do piachu. Piach ten zaorać i czekać aż wyrośnie na nim nowa, niepokalana lewica. Na miarę nowej III Rzeczpospolitej.

Pamiętacie, jak zaniepokojeni nagłym wzrostem popularności Barbary Nowackiej postanowili poszczuć ją Adrianem Zandbergiem? Klin lewicowy wybić innym. Misterna operacja okazała się skuteczna. Oba ugrupowania, Zjednoczona Lewica i Partia Razem, solidarnie przegrały wybory. Niestety PO również.

Co prawda Basia Nowacka pojawia się czasem na zaKODowanych demonstracjach, ale „wielka nadzieja cywilizowanych ludzi”, czyli Adrian Zandberg już nie. On skręcił zdecydowanie na lewo. Pamiętam inną, też kiedyś wielką nadzieję tej samej formacji cywilizacyjnej. Kiedy dwadzieścia lat temu bojówkarze z Ligii Republikańskiej obrzucali kamieniami pochody pierwszomajowe - to ówczesna „Gazeta Wyborcza” traktowała ich z pobłażliwą wyrozumiałością. Co prawda ludzie kulturalni nie powinni obrzucać kamieniami ludzi starszych, ale przecież patriotycznej młodzieży należy się prawo do ekspresji ich poglądów politycznych. No i ewentualnie trafionych, tych starych komuchów, nie ma też za co szczególnie żałować. Jednym z owych „patriotów” był Mariusz Kamiński. Teraz ułaskawiany przez prezydenta Dudę.

Za utraconą dla parlamentarnej sceny politycznej lewicą tęsknią dzisiaj nąjgłośniej politycy, i wierni im jeszcze publicyści, opozycyjni wobec zmian ogłaszanych przez rządzący PiS i kibicujących mu Kukizowców. Oni teraz odrabiają lekcje z politycznego myślenia. Dopiero po wyborach doszło do nich, że na tym najlepszym ze światów bywają też „plusy ujemne”. Ci mieniący się wybitnymi analitykami politycznymi, mistrzami strategii wyborczych przewidywali, że przegrana lewicy jedynie wzmocni polityczne centrum. Bo przecież „bóg jestz nami”.

W głowach nie mieścił im się pesymistyczny wariant. Nie pojęli, że gra na totalne zniszczenie lewicy może wzmocnić prezesa wszystkich prezesów. A głosy oddane na partie lewicowe i podwyższające frekwencję wyborczą mogą umożliwić prezesowi Kaczyńskiemu nieskrępowane rządzy.

W efekcie takich intryg teraz opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej pozostają jako skuteczna działania jedynie protesty pozaparlamentarne. A te bez opozycyjnej lewicy nigdy w pełni skuteczne nie będą.

Żal za utraconą lewicą pojawia się też na lewicy. Zwykle po stronie tej Zjednoczonej. Partia Razem nadal zamierza budować swą tożsamość na osobności. Będzie jej łatwiej czynić to w swoim gronie, bo na wyborach wygrała nie tylko mołojecką sławę, ale i budżetowe dotacje. Jeśli pieniądze nie zepsują ich, to lewicowa odrębność zakwitnie.

Gorzej być może z SLD i pozostałymi partiami Zjednoczonej Lewicy. Te formacje mają szanse stać się mickiewiczowskimi Litwami. Jeśli nadal będą przyczyn porażki wyborczej szukać poza własnym gronem. Dzisiaj ze Zjednoczoną Lewicą jest jak z polskim rynkiem pracy. Do dzisiaj możemy znaleźć tam kreślarzy, spikerów telewizyjnych, monterów budek telefonicznych i posiadaczy podobnych, kiedyś bardzo poszukiwanych zawodów. Wśród nich są byli spikerzy, którzy przekwalifikowali się, znaleźli nowy, potrzeby teraz zawód. Są też kreślarze nadal poszukujący zapotrzebowania na niepotrzebne już usługi.

Przysłuchując się niedawnej Konwencji SLD odniosłem wrażenie, że jestem na zgromadzeniu wysoko wykwalifikowanych politycznych kreślarzy, spikerów i monterów budek telefonicznych. Zatem albo szybka reorientacja zawodowa, albo sfera wiecznej nostalgii.

Źródło: Trybuna, 23 grudnia 2015 r.

Zobacz profil polityka: Piotr Gadzinowski

Komentarze